środa, 15 sierpnia 2012

Eight ♥

Przede mną leżała cała masa listów adresowanych do mnie. Oczywiście żadnego z nich nigdy nie dostałam. Rozpoznałam charakter pisma ojca i poczułam jak łzy zbierają mi się w oczach. Przejażdżka rowerowa nagle straciła sens. Pozbierałam wszystkie koperty i wróciłam do domu. Bez pukania weszłam do biura matki i rzuciłam wszystkie listy na jej biurko. Spojrzała na nie zszokowana i przestraszona. Potem przeniosła wzrok na mnie.
-Skąd.. skąd to masz? Gdzie to znalazłaś? - spytała przerażona.
-Znalazłam je tam, gdzie je schowałaś - powiedziałam wściekła ze łzami w oczach - jak mogłaś? Nie miałaś prawa!
-Abigail, posłuchaj..
-Nie mam zamiaru cię słuchać! Miałam prawo wiedzieć, że do mnie pisał! Miałam prawo mu odpowiedzieć! A ty mi je zabrałaś! Jak mogłaś?!
-Abbie uspokój się.
-Jak mam być spokojna?! Od jak dawna to ukrywasz?
-2 lata..
-No brawo, gratulacje! Naprawdę doskonale wiesz, jak zniszczyć mi życie!
-Przepraszam..
-Teraz? Teraz mnie przepraszasz? Dobrze wiedziałaś, jak bardzo za nim tęsknię! Wiedziałaś jak bardzo chciałam się z nim spotkać! I zataiłaś przede mną coś takiego?
-Myślałam, że tak będzie lepiej.. - matka była blada jak ściana.
-Lepiej dla kogo? Dla ciebie? Oczywiście, że dla ciebie! Odkąd jesteś z Jamesem, stałaś się.. inna. Zupełnie inna. Ja już nawet nie poznaję własnej matki! Gdzie się podziała ta uśmiechnięta, pełna życia kobieta, dla której rodzina była najważniejsza? Teraz liczy się dla ciebie tylko on i kasa. Nic innego. Nie wybaczę ci tego!
Spojrzałam na nią ostatni raz i po prostu wybiegłam z gabinetu. Gdy tylko znalazłam się w swoim pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i zsunęłam się po nich. Sama nie wiem, kiedy zaczęłam płakać. Targały mną silne emocje, których nie mogłam opanować. Tęskniłam za ojcem. Tak bardzo pragnęłam się z nim spotkać, a ona zrobiła mi coś takiego. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Otarłam łzy i otworzyłam. W progu stał Dustin ze zmartwioną miną.
-Abbie wszystko w porządku? - spytał.
Bez słowa wpuściłam go do środka.
-Nic nie jest w porządku - powiedziałam gdy usiadł na łóżku - ty nawet nie wiesz co tu się dzieje!
-W takim razie może mi powiesz? 
-Eh.. chciałam jechać dzisiaj na przejażdżkę. I w garażu znalazłam plik listów od ojca. Pisał do mnie, a ona je schowała, żebym nie mogła ich przeczytać! Rozumiesz?! Bo ja nie..
Znów zaczęłam płakać. Nie mogłam nic na to poradzić, to działo się samo z siebie. Nie umiałam radzić sobie z emocjami. Dustin nic nie powiedział. Wydawał się być zszokowany tym, co usłyszał.
-Pokłóciłam się z mamą - kontynuowałam - padło kilka ostrych słów. Ale w końcu powiedziałam jej co o niej myślę..
-Pisał do ciebie, a ona.. schowała listy? - spytał po chwili.
-Tak..
-To już jest szczyt wszystkiego! - zdenerwował się i zaczął chodzić po całym pokoju - to się w głowie nie mieści, co dzieje się w tym domu!
-Mi to mówisz? 
W końcu z powrotem usiadł na łóżku. Rozmawialiśmy kilka godzin i zaczęłam się uspokajać. Dustin zawsze wiedział jak poprawić mi humor.
-Hej, a nie miałabyś ochoty na kino? - spytał w pewnym momencie. 
-Jasne, czemu nie. Jakiś konkretny film?
-Zobaczymy na miejscu.
-Okay, daj mi 20 minut.
-W porządku.
Po tych słowach wyszedł i zostawił mnie samą. Szybko poprawiłam makijaż, rozczesałam włosy i ubrałam się w TO. Gotowa zeszłam na dół, gdzie brat już na mnie czekał. Już mieliśmy wychodzić, ale zawahałam się.
-Coś nie tak? - spytał Dustin i przyjrzał mi się badawczo.
-Nie wiem.. może powinniśmy wziąć Hayley? - sama nie wierzyłam w to, co powiedziałam. 
-Ta wiedźma niech się zajmie swoją miotłą. Poza tym nie ma jej w domu. Wyszła gdzieś kilka godzin temu.
-Ach tak..
Wzruszyłam ramionami i wsiedliśmy do samochodu Dustina. Po chwili byliśmy już pod kinem. Wybraliśmy jakiś film akcji i zajęliśmy miejsca w prawie pustej sali kinowej. Kiedy światła zgasły starałam się skupić na tym, co dzieje się na ekranie, ale słabo mi to wychodziło. W głowie ciągle miałam listy od ojca. Dustin chyba to zauważył, ale nic nie powiedział. Po skończonym seansie poszliśmy do budki z hot-dogami i śmiejąc się spacerowaliśmy i zajadaliśmy gorące bułki. Humor lekko mi się poprawił, gdy Dustin zaczął opowiadać śmieszne historie związane ze studiami i ich zespołem. On zawsze wiedział, co powiedzieć. W końcu był moim bratem i wiedział o mnie rzeczy, których nikt inny nie wiedział. Cały dzień byliśmy poza domem ciesząc się sobą nawzajem. Chodziliśmy ulicami Londynu zastanawiając się nad życiem i wspominając dzieciństwo. Lubiłam takie chwile. Najprostsze a zarazem najpiękniejsze. Do domu wróciliśmy późnym wieczorem. Hayley siedziała przed telewizorem a mama była w kuchni z Jamesem. Nie chciałam widzieć żadnego ze współmieszkańców, więc poszłam do swojego pokoju. Podziękowałam Dustinowi za cały dzisiejszy dzień i zaszyłam się w swoim małym świecie. Gdy byłam mała wyobrażałam sobie, że jestem księżniczką i mieszkam w zaczarowanym zamku czekając na księcia z bajki. Ech, dzieciństwo. Wtedy największym zmartwieniem było to, że lalka nie ma odpowiedniej sukienki, albo to, że zepsuła się ulubiona zabawka. Tak bardzo chciałam wrócić do tych czasów, ale niestety było to niemożliwe. Nikt jeszcze nie stworzył wehikułu czasu. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na twitterze i facebooku. Przybyło mi 5 followersów, więc od niehcenia sprawdziłam kto to. Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam, że to wszyscy członkowie One Direction. Mimo wszystko stęskniłam się za tymi wariatami, ale wiedziałam, że mają teraz sporo na głowie. Koncerty, wywiady i całą masę innych spraw. Weszłam jeszcze na Skype i sprawdziłam kto jest dostępny. Na moje szczęście była Brit. Połączyłam się z nią i po chwili widziałam ją na ekranie.
-Hej słonko - powitała mnie z uśmiechem - jakieś nowości?
-Hej, hej. A nic nowego. Po prostu dowiedziałam się, że moja matka rujnuje mi życie.
-Co masz na myśli? 
Opowiedziałam jej całą historię o listach. Była tak samo zaskoczona jak Dustin.
-Schowała je w garażu? Bardzo inteligentne.
-Taa.. Zależy jej tylko na tym, żebym zapomniała o tacie i w końcu dała sobie z nim spokój. Niedoczekanie jej. 
-A czytałaś te listy?
-Jeszcze nie.. z tego wszystkiego zostawiłam je u niej w biurze.. ale wrócę po nie. Czy jej się to podoba czy nie. 
-I dobrze. A co z Zayn'em? - nagle zmieniła temat i uśmiechnęła się złośliwie - bo coś się chyba do siebie zbliżyliście..
-Przestań, to nic takiego..
-Abbie, choćbyś nie wiem jak bardzo chciałam coś przede mną ukryć, uwierz nie uda ci się to. Znam cię lepiej niż kto inny. 
Westchnęłam tylko i opowiedziałam jej całą historię z Zayn'em. 
-Och, to takie słodkie.. Zakazana miłość - powiedziała gdy skończyłam - jesteście niemożliwi.
-Tak wiem.. ale co poradzisz? 
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę i w końcu się pożegnałyśmy. Zamknęłam laptopa i spojrzałam na zegar. Była dopiero 20:00. Poszłam do pokoju muzycznego jak zawsze, gdy miałam zły humor. Usiadłam przy pianinie i zaczęłam grać piosenkę "Skinny Love" ([LINK]). Zamknęłam oczy i po prostu zatopiłam się w muzyce. Pomyślałam o ojcu i piosenkę skończyłam ze łzami w oczach. Nadal nie mogłam się opanować. Musiałam przeczytać te listy. Opuściłam pokój muzyczny i skierowałam się do gabinetu mamy. Po drodze usłyszałam dzwoniący telefon więc poszłam odebrać.
-Tak? 
-Dobry wieczór, czy zastałm panią Abigail Reynolds? - usłyszałam kobiecy głos.
-Przy telefonie. W czym mogę pomóc?
-Nazywam się Juliette Black i jestem sekretarką w Drasblow School - po tych słowach mnie zamurowało - nasz dyrektor prosił o spotkanie z panią. Kiedy miałaby pani wolny termin?
-Ja.. W każdym momencie - starałam się mówić normalnym tonem, ale głos mi drżał.
-Świetnie! Więc niech pani stawi się jutro o 11:00 w naszej szkole. W porządku? 
-Tak, oczywiście.
-A więc załatwione. Miłego wieczoru.
-Dziękuję, nawzajem.
Po odłożeniu słuchawki długo musiałam dochodzić do siebie. Drasblow School? To spełnienie moim największych marzeń! Od zawsze chciałam się tam uczyć, ale nie sądziłam, że miałabym jakiekolwiek szanse, więc nawet nie składałam papierów. A tymczasem dzwoni do mnie ich sekretarka i prosi o spotkanie? Musiałam się uszczypnąć, żeby się upewnić, że to nie był tylko piękny sen. Od razu wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Britney. Odebrała po dwóch sygnałach.
-Tak Abbie? Rozmawiałyśmy dosłownie pół godziny temu. Stało się coś?
-Dzwoniła do mnie sekretarka Drasblow i prosiła o spotkanie! - pisnęłam do słuchawki.
-Że co?!
-To, co słyszysz! Mam się u nich stawić jutro o 11:00. I mam nadzieję, że pojedziesz ze mną!
-Jasne, że pojadę! Aaa! - zaczęła piszczeć - przecież tam chodzą chłopaki!
-Wiem, wiem! Okay, to do zobaczenia jutro. Bądź u mnie o 10:00.
-Tak wcześnie? Ech, no dobra. Do zobaczenia.
Rozłączyłam się i przez chwilę próbowałam się uspokoić. W końcu zapanowałam nad emocjami i poszłam do biura mamy po listy. Nikogo po drodze nie spotkałam, więc już po chwili trzymałam je w dłoniach. Wróciłam do pokoju i położyłam je na biurku. Otworzyłam kilka z nich i przeczytałam je. Jednak jeden z nich szczególnie przykuł moją uwagę:
Droga Abigail,
Piszę do Ciebie już kolejny list i nadal nie otrzymuję odpowiedzi. Nie rozumiem dlaczego tak się dzieje. Umieram z tęsknoty za Tobą i Dustinem. I czasami nawet za mamą. Nie wyobrażasz sobie jak bardzo boli mnie to, że zerwaliśmy kontakt. Jesteście całym moim światem. Tak bardzo chciałbym się z wami spotkać, porozmawiać, przytulić jak dawniej. Wiem, że może to niemożliwe, ale byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, gdybym znów mógł Was zobaczyć. Choćby nawet na krótką chwilę. Jestem bardzo ciekawy tego, co się u Was dzieje. I mam nadzieję, że rozwijasz swoje umiejętności muzyczne. Masz przepiękny głos i powinnaś go wykorzystać. Oddałbym wszystko, żeby móc Cię znów usłyszeć, córeczko. Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku i że James traktuje Was jak najlepiej. Kto wie, może mógłby mnie zastąpić. Z wielką niecierpliwością czekam na Twoją odpowiedź. Proszę, zrób to dla mnie. Napisz choćby jedną linijkę, niczego więcej nie potrzebuję. Kocham Cię.!
Tata
Łzy na nowo zebrały mi się w oczach. Ten list wysłał niecały rok temu. Przeczytałam go kilka razy i po chwili płakałam jak małe dziecko. Schowałam list starannie do koperty i wszystkie włożyłam do szafki w biurku. Tego dnia nie miałam siły czytać więcej. To było ponad moje siły. Przy czytaniu jego słów, w głowie słyszałam jego głos. Głęboki, z lekką chrypką, pełen miłości i czułości.  Przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Następnego dnia miałam mieć jedno z najważniejszych spotkań w moim życiu i wolałabym być wypoczęta. Jednak sen długo nie nadchodził. W głowie kłębiło mi się od myśli. Zaczęłam nawet liczyć barany, ale nawet to nie pomogło. Zasnęłam dopiero o 2:00 nad ranem. Choć nie wiem jak mi się to udało..

_________________________
Ta-daa! : ) 
Brawo, jedna z Was odgadła o co chodziło ;d Jesteście najlepszee < 3
Pierwszy raz miałam aż tyle komentarzy! Dziękuję każdej z Was z osobna!
Nawet tym, które nie komentują, a zaglądają tu i czytają < 33
Dziękuję, że jesteście ♥ 
Nadal czekam na wasze komentarze, bo są one dla mnie naprawdę bardzo ważne.
Zostawcie po sobie ślad! I dołączajcie się do obserwatorów ; ) 
Czekaam < 33

KOCHAM TO!
< 3333333333333333 

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Seven ♥

Następnego dnia wstałam z uśmiechem na twarzy. Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Odruchowo spojrzałam na telefon i zauważyłam, że mam jedną nieodebraną wiadomość. "Słodkich snów! Zayn xx". Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Dzień zapowiadał się świetnie. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie tosty z serem. Popiłam śniadanie szklanką soku pomarańczowego i włożyłam naczynia do zmywarki. Przebrałam się w czyste ciuchy, zrobiłam lekki makijaż i związałam włosy w kucyk, po czym poszłam do ogrodu. Ułożyłam się wygodnie na leżaku i wzięłam do ręki książkę. Po dłuższej chwili poczułam, jak łapią mnie czyjeś dłonie i podnoszą mnie do góry. Pisnęłam przestraszona, nie wiedząc co się dzieje. Zorientowałam się, że to Dustin. Uśmiechał się do mnie złośliwie i stanął na skraju basenu. 
-Nie ośmielisz się - warknęłam.
-Też cię kocham siostrzyczko.
-Dustin ty..
Nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, bo z wielkim pluskiem wpadłam do chłodnej wody. Wynurzyłam się i wściekle spojrzałam na śmiejącego się brata. Nie zauważył nawet, że do niego podpłynęłam. Jednym ruchem chwyciłam go za nogę i chwiejąc się sam wpadł do basenu. Zaczęliśmy się chlapać i nawzajem podtapiać. Moja złość ulotniła się w powietrzu i po prostu zaczęłam się śmiać. I z siebie i z brata. W końcu cali mokrzy wyszliśmy z wody i poszliśmy do domu żeby się osuszyć. Po drodze do łazienki minęłam Hayley, która zmierzyła mnie wzrokiem i uniosła jedną brew do góry.
-Myślałam, że prysznic bierze się bez ubrań - powiedziała złośliwie.
Nic jej nie odpowiedziałam. Poszłam do łazienki i doprowadziłam się do porządku. Tego dnia mama z Jamesem pojechali do Birmingham załatwiać jakieś sprawy, więc cieszyłam się wolnym dniem. Po chwili usłyszałam pod domem odgłos silnika i zdziwiona poszłam zobaczyć co się dzieje. Na moim podjeździe stał minivan i właśnie wysiadała z niego piątka chłopaków. Uśmiechnęłam się i podeszłam do nich.
-Hej, a co wy tu robicie? - spytałam lekko zbita z tropu.
-Hej mała - powitał mnie Louis - postanowiliśmy skorzystać z wolnego dnia i pięknej pogody i wybrać się na plażę. A ty moja droga jedziesz z nami. 
-Ach tak? Nic mi o tym nie wiadomo.
-Daj spokój, nie daj się prosić - odezwał się Zayn.
Na dźwięk jego głosu od razu skoczyło mi ciśnienie.
-Okej, dajcie mi 10 minut.
Wróciłam do domu i pobiegłam na górę. Włożyłam swoje ulubione bikini i narzuciłam na nie letnią sukienkę. Do torby spakowałam olejek do opalania, ręcznik, kilka kosmetyków i czarny sweterek. Dorzuciłam jeszcze telefon i poszłam do pokoju brata. Weszłam bez pukania.
-Jadę ze znajomymi na plażę - oznajmiłam zanim zdążył się odezwać - wrócę późno, więc nie czekaj na mnie.
Zamknęłam za sobą drzwi i wróciłam do chłopaków, którzy czekali na mnie w samochodzie. Zajęłam miejsce obok Zayn'a i uśmiechnęłam się do niego nieśmiało. Odwzajemnił gest i ruszyliśmy. Po drodze zgarnęliśmy jeszcze Britney i Shannon i w końcu w pełnym składzie ruszyliśmy na plażę. Przez całą drogę rozmawialiśmy i się śmialiśmy. Nawet nie zauważyłam kiedy dotarliśmy na miejsce. Chłopaki zaparkowali samochód i rozłożyli swoje manatki. Zdziwiło mnie to, że mimo słonecznej pogody, oprócz nas na plaży nie było żywego ducha.
-Nie zastanawia was dlaczego nikogo tu nie ma? - spytałam chłopaków podejrzliwie - Może to jakiś zakazany teren czy coś..
Cała piątka uśmiechnęła się znacząco i powymieniali między sobą tajemnicze spojrzenia. 
-Ej, o co chodzi? - spytałam zirytowana.
-Och, to nic takiego - odezwał się Hazza -po prostu wynajęliśmy tą plażę na cały dzisiejszy dzień. Niespodzianka!
Otworzyłam szerzej oczy i spojrzałam na nich z niedowierzaniem.
-Wynajęliście całą plażę?! - usłyszałam głos Britney.
-Jasne, mamy cały dzień tylko dla siebie - odpowiedział jej Liam.
Mimo wszystko bardzo spodobał mi się ten pomysł. Po kilkunastu minutach wszystko było gotowe. Razem z Britney i Shannon zrzuciłyśmy z siebie ciuchy i w strojach kąpielowych wyłożyłyśmy się na kocu. Britney miała na sobie TO, a Shannon TO. Obie prezentowały się świetnie. Nasmarowałyśmy się olejkami i rozkoszowałyśmy się słońcem i piękną pogodą. Chłopaki od razu poszli popływać. Widok ich nagich torsów sprawiał, że aż kręciło mi się w głowie. Młodzi, przystojni, wysportowani. Ideał każdej dziewczyny. Czego chcieć więcej? 
W końcu znudziło nam się bezczynne leżenie na plaży, więc dołączyłyśmy do chłopaków. Zanurzyłam się i po chwili poczułam, że coś wciąga mnie pod wodę. Nabrałam powietrza i zanurkowałam. Wkrótce okazało się, że to Zayn. Uśmiechnęłam się do niego pod wodą i wynurzyłam się. Dołączyli do nas pozostali i zaczęliśmy pływać. Nie obyło się bez śmiechów i podtapiania, ale i tak było fantastycznie. Dzień mijał w naprawdę miłej atmosferze. W końcu zmęczeni wróciliśmy na gorący piasek i osuszyliśmy się ręcznikami. Niall wyciągnął z samochodu piłkę i zaproponował grę w siatkówkę. Przystaliśmy na to z wielką chęcią i poszliśmy na pobliskie boisko z siatką. Byłam w drużynie z Harry'm, Louis'em i Liam'em. Szło nam całkiem nieźle i wygraliśmy pierwsze dwa sety. Przybiłam piątkę z całą trójką.
-Jesteście słabi! - krzyknęłam do przeciwników.
-Jeszcze się przekonamy słoneczko! - odkrzyknęła Brit i wystawiła mi język.
Odpowiedziałam jej tym samym i znów skupiliśmy się na grze. Następny set należał do nich. Graliśmy jeszcze długo, ale ostatecznie to my wygraliśmy.
-Przykro mi Zayn - powiedziałam do niego - pokonała cię dziewczyna. Powinieneś się wstydzić. 
Uśmiechnął się do mnie łobuzersko, po czym nagle wziął mnie na ręce i pobiegł w kierunku wody. Zaczęłam piszczeć, śmiać się i prosić o pomoc, ale na niego to nie działało. Po chwili oboje zanurzyliśmy się pod wodą. Zayn nadal mnie nie puszczał.
-Okej, okej! - powiedziałam zrezygnowana do Mulata -poddaję się. Jesteś najlepszy i niepokonany. Wystarczy?
Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Wystarczy. W końcu to przyznałaś.
-Ej! Zmusiłeś mnie!
-Skoro tak twierdzisz.
Wróciliśmy do pozostałych i usiedliśmy na kocach. Zaczęliśmy rozmawiać i wspominać. Dowiedziałam się o nich naprawdę wielu nowych, ciekawych rzeczy i wiedziałam, że z całą pewnością stali się moimi przyjaciółmi. Mimo tego, że znałam ich od tygodnia. Stawali się częścią mojego życia. I byłam z tego bardzo zadowolona. Czas mijał bardzo szybko. Powoli zaczynało się ściemniać i słońce chowało się za horyzontem. Uwielbiałam zachody słońca. Wszystko było wtedy takie.. magiczne. 
-Masz ochotę na spacer? - szepnął mi Zayn do ucha.
Pokiwałam twierdząco głową i wstałam. Chłopak zrobił to samo. Ubrałam sukienkę i zarzuciłam na plecy sweterek, bo zrobiło się dość chłodno. Po chwili oddaliliśmy się od pozostałych i zostaliśmy sami. Zayn złapał mnie za rękę i wolnym krokiem szliśmy wzdłuż plaży. Zdjęliśmy buty i zanurzyliśmy stopy w gorącym piasku. Zaczęliśmy rozmawiać. Zayn zadawał mi całą masę pytań, na które starałam się jakoś ciekawie odpowiadać. Doszliśmy do miejsca, w którym zaczynały się skały. Wspięliśmy się na nie i usiedliśmy zwracając swoje twarze ku zachodzącemu słońcu. Przez chwilę po prostu siedzieliśmy wtuleni w siebie i nic nie mówiliśmy. 
-Uwielbiam takie dni - powiedział na nagle - kiedy po prostu mogę być sobą. Mogę robić co chcę z dala od tłumów reporterów i dziennikarzy. Bez blasku fleszów i tego wszystkiego. Sława ma swoją cenę. Kocham swoje życie, ale czasami po prostu potrzebuję oderwania od tego wszystkiego. Bo naprawdę można zwariować. 
-Takie życie musi być trudne..
-Trudne? Raczej nie. Bardziej wymagające. Kocham to, co robię. Gdy śpiewam po prostu jestem sobą i zatapiam się w muzyce. 
-To dokładnie tak, jak ja. Nic innego wtedy się dla mnie nie liczy. Jestem tylko ja i muzyka. I to jest w tym najlepsze.
-Tak.. dokładnie. 
Przez chwilę znów siedzieliśmy w milczeniu. Nadeszła moja kolej na zadawanie pytań. Starałam się dowiedzieć o nim jak najwięcej.
-A jaka jest twoja ulubiona piosenka? 
Zayn spojrzał mi głęboko w oczy i przysunął się do mnie. 
-Ty jesteś moją ulubioną piosenką.
Poczułam dreszcze na całym ciele, gdy nasze usta złączyły się w długim, słodkim pocałunku. Jedna rzecz stała się dla mnie jasna: zakochałam się. Zdziwiłam samą siebie, ale taka była prawda. Nikt nie działał na mnie tak, jak on. 
-Jesteś naprawdę niesamowita - powiedział Zayn patrząc mi prosto w oczy - nigdy w życiu nie spotkałem kogoś takiego, jak ty! Sprawiasz, że moje życie nabiera barw, a każda minuta spędzona z tobą, jest najlepszą minutą mojego życia. Chyba kompletnie oszalałem na twoim punkcie. Śnisz mi się po nocach, nie mogę przestać o tobie myśleć i wariuję na twój widok. I wiem, że może to za wcześnie, ale.. kocham cię.
Zamurowało mnie. Otworzyłam usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Kompletnie nie spodziewałam się, że wypowie słowa, które właśnie padły. Od środka czułam, że jestem szczęśliwa i że właśnie na to czekałam. Ale nagle ogarnęła mnie fala wątpliwości. 
-Abbie? - usłyszałam jego cichy głos - powiedz coś, proszę.
-Ja też cię kocham.. - wyznałam zgodnie z prawdą.
-Ale..?
-Ale nie wiem co o tym myśleć. Nie znamy się aż tak dobrze, a poza tym.. gdyby zobaczono nas razem, ludzie od razu zaczęliby węszyć.. bez problemu dowiedzieliby się kim jestem, a wtedy.. wszystko wyszłoby na jaw. Nie byłoby już żadnej tajemnicy. I moja praca nad "bezimienną" poszłaby na marne. Przepraszam.. ale nie chcę, żebyś musiał się dla mnie ukrywać..
Wiedziałam, że te słowa go zabolały. Widziałam to w jego oczach. Odsunął się ode mnie i zacisnął powieki. 
-Zrobię dla ciebie wszystko - powiedział stanowczo - absolutnie wszystko. Nawet gdybyśmy mieli spotykać się potajemnie, jestem na to gotowy. Byle tylko być z tobą. Zrobię wszystko o co poprosisz. 
Poczułam łzy w oczach. Nie sądziłam, że to będzie dla mnie aż tak trudne. 
-Jesteś tego pewien? Nie chcę cię do niczego zmuszać..
-Jestem tego pewien tak bardzo jak tego, że kocham śpiew. Do niczego mnie nie zmuszasz. 
Skoro on był gotowy na wszystko, to ja również. Zdawałam sobie sprawę z tego, że przed nami bardzo długa droga, ale chciałam nią iść razem z nim.
-Kocham cię.. - szepnęłam.
Zayn z powrotem się do mnie przysunął, przytulił mnie do siebie i ucałował w czoło. 
-Damy radę - powiedział spokojnie - wszystko przed nami. Przed ludźmi po prostu zachowujmy się jak przyjaciele, a gdy będziemy sami.. po prostu bądźmy sobą. 
Pokiwałam tylko głową. W końcu musieliśmy wracać do pozostałych. Uśmiechnęłam się i w końcu poczułam, że wszystko będzie dobrze. Wzięliśmy się za ręce i wróciliśmy do pozostałych. Niall z Louisem rozpalali ognisko, Liam szykował jedzenie a Harry z Shannon zaszyli się w samochodzie. W końcu wspólnie usiedliśmy przy ognisku i upiekliśmy kiełbaski. Nie obyło się bez strasznych historii i żartów. Na koniec Niall wyciągnął gitarę i wspólnie zaśpiewaliśmy kilka piosenek. 
W końcu nadszedł czas na powrót do domu. Szybko się spakowaliśmy i wsiedliśmy do samochodu. Podróż trwała krótko (a przynajmniej tak mi się wydawało) i w końcu stanęliśmy pod moim domem. Pożegnałam się ze wszystkimi i weszłam do środka. Od razu poszłam do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Zasnęłam niemal od razu .

Następnego dnia po śniadaniu postanowiłam wybrać się na przejażdżkę rowerową. Ubrałam się odpowiednio i poszłam do garażu. Musiałam w spokoju przemyśleć kilka spraw. W zasadzie tych spraw była cała masa. Musiałam zrobić porządek w swoim życiu i w końcu nad wszystkim zapanować. I wiedziałam, że łatwe to nie będzie. Gdy wyciągałam rower,niechcący potrąciłam jeden z regałów. Z jednej z półek spadł koszyk i cała jego zawartość wysypała się na podłogę. Myślałam, że to nic wielkiego. Ale gdy zobaczyłam co to jest poczułam, że serce mi zamarło .. 

___________________________
I jest NEXT ;D
Czy wy też jesteście dumne z występu chłopców na Olimpiadzie? 
Bo ja normalnie nadal się trzęsę ^.^
Czytasz = Skomentuj ♥
Czekam na wasze komentarze z ogromną niecierpliwością! 
Chcę znać wasze opinie ;) I przypominam, żebyście pisały na GG ;)
Odpowiem na każdą wiadomość i będę informować o nowych rozdziałach ;)
Klawiatury w ruch! Zostawiajcie po sobie ślad < 33

czwartek, 9 sierpnia 2012

Six ♥

Dni mijały szybko. Praktycznie cały czas albo siedziałam nad nowymi piosenkami, albo wychodziłam gdzieś z Brit. Z chłopakami nie spotkałyśmy się od imprezy, bo ciągle mieli próby i jakieś wywiady. Jednym słowem byli zapracowani. A ja żyłam tylko piątkiem. Może nie powinnam. Może za bardzo się tym przejmowałam, ale przez te dni ciągle myślałam o Zaynie. Czasami przyłapywałam się na tym, że nie słuchałam tego, co ludzie do mnie mówią.
-To nie fair - powiedziała Britney siedząca obok mnie - ty nawet nie chciałaś ich poznać, a umówiłaś się z Zayn'em! Nie wytrzymam.
-Brit, daj spokój - starałam się ją jakoś uspokoić - przecież to tylko wyjście do kina.
-Może dla ciebie! Ale.. A zresztą, mniejsza o to. Cieszę się, że gdzieś razem idziecie. Może w końcu zmienisz o nich zdanie.
-Przecież wiesz, że zrobiłam to już dawno. A ostatnio słucham nawet ich piosenek.
Oczy Britney gwałtownie się rozszerzyły, a na jej twarzy zagościł uśmiech.
-Naprawdę? To wspaniale! W końcu będę mogła z tobą normalnie o nich pogadać!
-Hamuj się, proszę.
Wszystko wyglądało idealnie. No, prawie wszystko. Hayley i James nadal działali mi na nerwy, ale zaczęłam się już przyzwyczajać. A przynajmniej miałam taką nadzieję. Wstałyśmy z ławki w parku i razem z Brit wolnym krokiem przechadzałyśmy się alejkami, ciągle rozmawiając o mało ważnych sprawach. Nagle zobaczyłam przed sobą chłopaka, który wydawał mi się znajomy. W jednej chwili stanęłam jak wryta i gapiłam się na niego szeroko otwartymi oczami. Nie, to nie mógł być on. To przecież niemożliwe!
-Abbie? Wszystko w porządku? - usłyszałam głos przyjaciółki.
Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa. Kompletnie nie spodziewałam się czegoś takiego.
-Alex.. - powiedziałam ledwo słyszalnym szeptem.
Britney od razu spojrzała w jego kierunku i też wyglądała na nieźle zaskoczoną.
-Alex? A co on tu do ciężkiej cholerki robi?
-Mnie się pytasz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
I w tym momencie chłopak spojrzał w naszym kierunku. Speszona uciekłam spojrzeniem w bok. Britney zrobiła to samo.
-Chodźmy stąd - powiedziałam i szybkim krokiem zawróciłyśmy w kierunku wyjścia z parku.
Jego widok był dla mnie ciężkim szokiem. Zjawił się tak nagle, po dwóch latach nieobecności? Coś mi tu nie pasowało. Ale nie miałam zamiaru się nad tym zastanawiać. Dla mnie rozdział z Alexem, był zamknięty. I nie chciałam do niego wracać. Nigdy więcej. Zdecydowałyśmy z Brit, że pójdziemy do Milkshake City, więc to zrobiłyśmy. Zamówiłyśmy po koktajlu truskawkowym i usiadłyśmy przy stoliku.
-Jak myślisz, co on tu robi? - spytała mnie przyjaciółka.
-Nie wiem. I nie chcę wiedzieć. Jak dla mnie to on nie istnieje. - odpowiedziałam stanowczo.
-Skoro tak mówisz..
Zamknęłyśmy jego temat i zaczęłyśmy rozmowę na temat następnego dnia. A mianowicie - mojej randki z Zayn'em. Sama byłam ciekawa, jak to wszystko się potoczy. Przy nim nie czułam się normalnie. Wzbudzał we mnie nieznane uczucia.
W końcu nadszedł czas na powrót do domu. Pożegnałam się z przyjaciółką i resztę drogi pokonałam sama, ciągle myśląc o Maliku. Nawet gdybym chciała przestać i tak by mi się to nie udało. Ciągle miałam przed oczami te jego ciemnobrązowe oczy. Później w moich myślach pojawił się też Alex. Co on mógł robić w Londynie? Po co tu przyjechał? I czy mnie rozpoznał? Nawet nie zauważyłam kiedy doszłam do domu. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu nikogo w nim nie było. Poszłam więc do kuchni, żeby w końcu przygotować sobie coś normalnego do jedzenia. Włączyłam radio stojące na parapecie i wyjęłam z lodówki potrzebne produkty do przygotowania risotta z kurczakiem. Zaczynała się piosenka "Single Ladies". Byłam sama w domu, wiec zaczęłam śpiewać i tańczyć po całej kuchni. W końcu mogłam czuć się swobodnie we własnym domu. Gdy jedzenie było gotowe, wyłączyłam radio, wzięłam talerz i poszłam do salonu, żeby pooglądać telewizję. Włączyłam jakiś film i przez dłuższą chwilę skupiłam się na nim. Gdy spojrzałam na zegar, było już po 23:00. Wyłączyłam film, wstawiłam talerz do zmywarki i poszłam do swojego pokoju.Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę i po prostu, najzwyczajniej w świecie, poszłam spać.

Następnego dnia wstałam o 10:30. Niechętnie zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki, żeby się ogarnąć. Ubrałam się w stare dresy, lekko umalowałam i związałam włosy w kucyk. Zeszłam na dół, żeby przygotować sobie śniadanie. Idąc do kuchni, usłyszałam czyjeś krzyki. Schowałam się za ścianą i przysłuchiwałam się rozmowie mamy i Hayley.
-Zabrałaś mi ojca! - krzyczała Hayley - zniszczyłaś moją rodzinę! Kto dał ci do tego prawo?!
-Dziewczyno, uspokój się.
-Nie będę spokojna! Byłam normalną nastolatką, która miała idealną rodzinę, a ty wszystko zepsułaś!
-Nie pozwalaj sobie młoda damo na takie..
-Nie będziesz mi mówić co mam robić! - przerwała jej - nie jesteś moją matką! I nigdy nią nie będziesz.
Po tych słowach szybkim krokiem wyszła z kuchni i poszła prosto do swojego pokoju. Na szczęście mnie nie zauważyła. Odczekałam kilka minut i dopiero potem weszłam do kuchni. Mama siedziała przy stole, chowając twarz w dłoniach. Na początku myślałam, że po prostu sobie na to zasłużyła, ale to była moja matka. Nie mogłam obojętnie patrzeć na to, jak się przejmuje.
-Wszystko w porządku? - spytałam i wyjęłam z lodówki karton mleka.
Lekko podniosła głowę i spojrzała w moim kierunku.
-Tak, po prostu boli mnie głowa.
-Aha.
Skoro nie chciała o tym rozmawiać, to nie zamierzałam ciągnąć jej za język. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i zjadłam je nic nie mówiąc. Po skończonym śniadaniu, włożyłam miskę do zmywarki i wróciłam do siebie. Miałam jeszcze sporo czasu, więc poszłam do pokoju muzycznego. Muzyka i śpiew zawsze poprawiały mi humor. Zasiadłam przy fortepianie i zaczęłam grać "People help the people" ([LINK]). Nauczyłam się tej piosenki niedawno i naprawdę bardzo mi się spodobała. Mogłabym ją śpiewać całymi dniami. Nawet nie zauważyłam kiedy w progu stanął Dustin i zaczął mi się przysłuchiwać. Kiedy skończyłam, zaczął bić brawo i dopiero wtedy na niego spojrzałam.
-To było niesamowite - powiedział - niemal codziennie słyszę jak śpiewasz i za każdym razem mnie zaskakujesz.
-Dzięki braciszku. Może jakieś życzenia? - uśmiechnęłam się do niego.
-Po prostu graj.
Wszedł do pokoju i usiadł na małej kanapie, stojącej niedaleko. Zrobiłam to, co powiedział. Po prostu zaczęłam grać. Najpierw "Someone like you" Adele, a później "My immortal" Evanescene i mój "koncert" się skończył. Razem z bratem wyszłam z pokoju muzycznego z uśmiechem na twarzy i poszłam do siebie. Było już popołudnie. Posprzątałam w pokoju i poszłam do garderoby, żeby znaleźć coś odpowiedniego. Starałam się nie wystroić, tylko wyglądać normalnie. Na dworze było ponad 25 stopni, co zdarzało się niezwykle rzadko, więc postanowiłam wykorzystać okazję. Wybrałam strój i zadowolona z siebie wyszłam na dwór. Uśmiechnęłam się gdy tylko poczułam promienie słoneczne na swojej twarzy. Poszłam do ogrodu i usiadłam pod parasolem, rozkoszując się piękną pogodą. Jak na razie ten dzień zapowiadał się fantastycznie. Po dłuższej chwili niechętnie wróciłam do domu, żeby zacząć się przygotowywać. Poszłam do swojej łazienki i wzięłam długi, odprężający prysznic. Po wyjściu z kabiny osuszyłam swoje ciało i zajęłam się włosami i makijażem. Starałam się nie przesadzić, więc zajęło mi to dłużej niż zwykle. Kiedy skończyłam, poszłam do garderoby i ubrałam się w TO. Przejrzałam się w lustrze i spryskałam się swoimi ulubionymi perfumami Chanel. Gotowa zeszłam na dół. Było już po 17:00. Poszłam do kuchni i nalałam sobie szklankę soku pomarańczowego. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, więc odruchowo spojrzałam na zegar. Wybijał 17:40. Zdziwiona poszłam otworzyć i stanęłam jak wryta. Przede mną stał nie kto inny, jak Alex. Zmierzyłam go wzrokiem i zmrużyłam oczy.
-Hej.. - odezwał się niepewnie.
-Czego chcesz? - warknęłam.
-Nie ma co, miła jesteś.
Wyszłam z domu i zamknęłam za sobą drzwi. Nie chciałam by ktokolwiek go widział. Sama też nie chciałam.
-Po co tutaj przyszedłeś? - spytałam ostro.
-Chcę z tobą porozmawiać.
-Ale ja nie chcę rozmawiać z tobą. Poza tym nie mamy o czym.
-Abbie, nie wygłupiaj się. Muszę ci wytłumaczyć..
-Nie potrzebuję twoich historyjek! - przerwałam mu - idź stąd, proszę cię.
-Posłuchaj mnie chociaż przez chwilę - złapał mnie za ramiona - chcę tylko chwilę pogadać.
-Puść mnie! - zaczęłam się wyrywać, ale na darmo. Był dla mnie stanowczo za silny.
-Nie puszczę, dopóki mnie nie wysłuchasz.
-Zostaw mnie ty idioto! - zaczęłam krzyczeć, ale on tylko umocnił uścisk, unieruchamiając mi ręce.
Wyrywałam mu się, ale wszystko było na nic. Powoli zaczynałam się bać. I właśnie wtedy usłyszałam głos. Ten cudowny, melodyjny głos, który chodził mi po głowie przez ostatnie 5 dni.
-Hej, co tu się dzieje?! - zawołał chłopak i podbiegł do nas.
Alex spojrzał na niego przymrużonymi oczami, ale nadal mnie nie puścił.
-Nie twoja sprawa, spadaj stąd - warknął do niego - po prostu rozmawiamy.
-Zayn, proszę pomocy! - krzyknęłam.
 -Puść ją - rozkazał mu i zbliżył się o kilka kroków - albo pożałujesz, że się urodziłeś.
Alex zaśmiał się sarkastycznie i rozluźnił uścisk tak, że swobodnie mogłam go odepchnąć. Oddaliłam się od niego o kilka kroków.
-A teraz wypierdalaj - powiedział do niego Zayn.
Alex spojrzał na nas ostatni raz, odwrócił się i odszedł, a ja w końcu mogłam odetchnąć z ulgą. 
-Dziękuję - powiedziałam do chłopaka.
-Nie ma sprawy. A w ogóle to kto to był?
-To długa historia.
-Mamy czas - Zayn uśmiechnął się do mnie tym swoim czarującym uśmiechem, a ja odwzajemniłam gest.
Dopiero teraz zauważyłam jak perfekcyjnie wyglądał. Ubrany był w TO (przyp.aut.: bez okularów).
-To jak? Idziemy? - spytał, na co ja skinęłam głową.
Wieczór był bardzo ciepły, co w Londynie było niezwykłą rzadkością. Przez całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Ciągle się śmialiśmy i wygłupialiśmy. W końcu doszliśmy do kina. Wybraliśmy film "Prometeusz" i po chwili siedzieliśmy już w ciemnej sali, a film się zaczynał. Trudno było mi się skupić na tym, co działo się na ekranie, bo obecność Zayn'a działała na mnie obezwładniająco. Mogłabym tam siedzieć wieki, byle tylko być z nim. Nie spodziewałam się po sobie takiej reakcji. Przecież prawie go nie znałam. Nic o sobie nie wiedzieliśmy. A mimo to w jego towarzystwie czułam się idealnie. Po skończonym seansie poszliśmy do pobliskiej restauracji. Złożyliśmy zamówienia i czekając zaczęliśmy rozmawiać o filmie i innych błahostkach. Czas mijał naprawdę szybko. Stanowczo za szybko. Nie chciałam wracać do domu. Chciałam być z nim jak najdłużej. Dlatego ucieszyłam się, gdy zaproponował mi spacer. Wyszliśmy z zatłoczonej restauracji i wolnym krokiem szyliśmy w kierunku parku. Nagle poczułam, jak Zayn łapie mnie za rękę, spoglądając na mnie niepewnie. Uśmiechnęłam się do niego i odwzajemniłam uścisk. 
-Opowiedz mi coś o sobie - powiedział w pewnym momencie.
-A co chciałbyś wiedzieć?
-Najlepiej wszystko. Od początku do końca. 
Zaczęłam więc swoją długą i nudną opowieść o własnym życiu. Zadziwiłam sama siebie, bo nigdy nikomu oprócz Brit, jej nie wyjawiłam. Ale nie czułam się z tym źle. Wręcz przeciwnie, byłam zadowolona, że mogłam mu wszystko opowiedzieć. Kiedy doszłam do wątku z Alexem, humor na chwilę mi się pogorszył. Zayn chyba to wyczuł, bo mocniej chwycił mnie za rękę. Humor wrócił mi momentalnie.
-I to chyba tyle - powiedziałam na zakończenie - przepraszam, że cię tak zanudzam.
-Wcale mnie nie nudzisz. Uwielbiam słuchać twojego głosu. 
Dobrze, że było ciemno, bo Zayn od razu zauważyłby rumieniec, który wyskoczył mi na twarzy. Usiedliśmy na ławce, patrząc w niebo, jak wtedy na imprezie.
-Teraz twoja kolej. 
-Hmm?
-Poproszę o twoją życiową historię.
Zaczął więc opowiadać mi o swoim dzieciństwie w Bradford, przyjaciołach, trudnościach, udziale w X Factor, trasach koncertowych i o całym swoim życiu. Słuchałam go zafascynowana. Chłonęłam każde jego słowo. Jego głosu mogłabym słuchać godzinami. Nie poznawałam sama siebie.  Kiedy skończył nic nie powiedziałam. Po prostu oparłam głowę na jego ramieniu i zamknęłam oczy. Trwaliśmy tak przez dłuższą chwilę. Kiedy wyciągnęłam telefon, żeby sprawdzić godzinę, ze zgrozą stwierdziłam, że jest już po północy. W jego towarzystwie czas leciał z niesamowitą prędkością. Musiałam wracać do domu. 
-Zayn, przepraszam, ale muszę już wracać - powiedziałam i wstałam z ławki.
-Nie ma sprawy, odprowadzę cię.
-Skoro to dla ciebie nie problem..
-Żartujesz? Nie puszczę cię samej o tej godzinie. 
Ruszyliśmy więc w kierunku mojego domu. Zrobiło się chłodno, więc chwyciłam się za ramiona i zaczęłam je pocierać.
-Zimno ci? - spytał Mulat i zaczął ściągać swoją bejsbolówkę.
Zanim zdążyłam zaprotestować, zarzucił mi ją na ramiona. Od razu zrobiło mi się ciepło.
-Dziękuję. 
Zayn objął mnie ramieniem i znów zaczęliśmy rozmawiać. Nawet najnudniejsze tematy wydawały nam się śmieszne. Nawet nie zauważyłam kiedy doszliśmy pod mój dom. Chciałam oddać mu bejsbolówkę, ale powstrzymał mnie ruchem ręki.
-Zostaw ją sobie. Jest twoja. 
-Naprawdę?
-Naprawdę. 
-W takim razie dziękuję. I za bejsbolówkę i za cały dzisiejszy dzień. Bawiłam się naprawdę świetnie. 
-Ja również. Co ty na to, żeby to powtórzyć? 
-Jestem jak najbardziej za. 
-W takim razie jeszcze się zgadamy. Zdradzę ci pewien sekret - powiedział i zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość.
-Jaki? - spytałam niemal szeptem.
-Jesteś niesamowita. 
Nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać. Po chwili zanurzyliśmy się w słodkim pocałunku, którego nie chciałam przerywać. Kiedy się od siebie odsunęliśmy, spojrzałam w jego błyszczące oczy i uśmiechnęłam się.
-Dobranoc.
-Dobranoc - odpowiedziałam i nacisnęłam klamkę.
Weszłam do domu dopiero, gdy zobaczyłam jego oddalającą się sylwetkę. Od razu pobiegłam do swojego pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i zsunęłam się po nich. Serce biło mi jak szalone. Zupełnie jakby zaraz chciało wyskoczyć z mojej piersi. Uspokojenie się zajęło mi sporo czasu. Ciągle czułam jego wargi na swoich ustach. Po kilku minutach wstałam, zdjęłam z siebie jego bluzę i powiesiłam ją na oparciu krzesła. Poszłam do łazienki żeby się odświeżyć, przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Przypominałam sobie każdą minutę dzisiejszego dnia i powoli odpłynęłam do krainy snów..

__________________________
Jest następny ;d 
Zostawiajcie po sobie ślad!
Czytasz --> Skomentuj! 
To przecież nic wielkiego, a mi sprawi wielką radość ;)
Chcę znać wasze opinie ;) 
Czekam z niecierpliwością na komentarze xx 

wtorek, 7 sierpnia 2012

Five ♥

Drzwi otworzył nam wysoki szatyn i szeroko się uśmiechnął.
-Cześć! Wy pewnie jesteście dziewczynami, które zaprosił Zayn? - spytał i wpuścił nas do środka.
-Tak, to my - odpowiedziałam mu, bo Brit nie była w stanie - jestem Abbie, a to Britney.
-Miło was poznać! Wy zapewne wiecie kim jestem?
Przetrząsnęłam głowę w poszukiwaniu jego imienia, ale na próżno. Nie mogłam sobie go przypomnieć. Na szczęście z pomocą przyszła mi przyjaciółka.
-Jasne, że tak Louis!
Zapamiętać: wysoki szatyn o zielonych oczach to Louis - powiedziałam sobie w myślach.
Chłopak zaprowadził nas do środka, gdzie siedziała już reszta. Spojrzałam na wszystkich obecnych i ze zgrozą stwierdziłam, że nie pamiętam ich imion, choć słyszałam je już setki razy. Spojrzałam na przyjaciółkę błagalnym wzrokiem, a ona tylko się uśmiechnęła.
-Gdzie jest łazienka? - spytała Louisa, a on wskazał jej drogę.
Wzięła mnie za rękę i pociągnęła w tamtym kierunku. Kiedy znalazłyśmy się za drzwiami dużego pomieszczenia, Brit zamknęła drzwi i spojrzała na mnie.
-O co chodzi? Dziewczyno! Tam siedzą moi mężowie, a ja muszę ich opuszczać!
-Nie pamiętam ich imion - wydusiłam z siebie - nie chcę wyjść na idiotkę.
Britney wyciągnęła ze swojej torby ich plakat i położyła go na ziemi.
-Przyniosłaś ze sobą ich plakat? - spytałam zdziwiona.
-Ughh, bez takich. Jasne, że przyniosłam! Chcę żeby każdy z nich się na nim podpisał, żebym miała pewność, że to nie jest tylko zwykły sen, tylko rzeczywistość.
-Okay, nie mam więcej pytań.
-W takim razie się skup. Bo naprawdę wyjdziesz na idiotkę.
Zrobiłam to, co mi kazała. Wskazywała po kolei każdego członka i przedstawiała go z krótkim opisem. Po kilku minutach udało mi się wszystko załapać, więc wróciłyśmy do chłopaków. Przywitałyśmy się ze wszystkimi i usiadłyśmy na kanapie. Po chwili rozległo się pukanie do drzwi i Niall poszedł otworzyć. Wrócił z wysoką, uśmiechniętą brunetką, na co Brit się skrzywiła.
-O co chodzi? - szepnęłam jej do ucha.
-To Shannon Blue. Dziewczyna Harry'ego. 
Rzeczywiście, tego można się było domyślić. Loczek od razu do niej podszedł i pocałował na powitanie. Wyglądało na to, że to był już cały skład. Zaczęliśmy rozmawiać i po kilku minutach śmialiśmy się trzymając się za brzuchy. Chłopaki opowiadali śmieszne historie związane z ich karierą i żarty, które robili różnym ludziom. Panowała naprawdę miła atmosfera. I musiałam przyznać, że myliłam się co do nich. Byli normalnymi chłopakami z planami i ambicjami. Wszyscy, którzy nagadywali o nich różne rzeczy, mylili się. Zazwyczaj tak było. Ludzie zazdrościli im sławy i popularności, więc robili wszystko, żeby utrudnić im życie. Wymyślali o nich niestworzone historie i wyzywali od pedałów czy lalusiów. A wcale tak nie było. Shannon też okazała się bardzo fajną dziewczyną, z którą można było normalnie pogadać. Po chwili Liam wstał i zapuścił muzykę, na co wszyscy zareagowali entuzjastycznie. Wstaliśmy i zaczęliśmy tańczyć w rytm piosenki "Summer Paradise" . Czas minął naprawdę szybko, a my bawiliśmy się po prostu świetnie. Bardzo polubiłam chłopaków i co jakiś czas przyłapywałam Zayn'a na tym, że się na mnie patrzył. Czułam się trochę nieswojo, ale postanowiłam o tym nie myśleć. W pewnym momencie zrobiło mi się słabo. Może to przez alkohol, ale nie byłam pewna. Wyszłam więc na taras, żeby zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Oparłam się rękoma o barierkę i patrzyłam w gwieździste niebo. Wspomnienia od razu napłynęły mi do głowy. Kiedy byłam mała i mieszkaliśmy jeszcze w Worcester, siadałam z rodzicami i bratem przed domem i we czwórkę patrzyliśmy w niebo. Tata ciągle pokazywał nam nowe konstelacje i potrafił godzinami o nich opowiadać. Raz obiecał mi, że jedną gwiazdę nazwie moim imieniem i będzie ona tylko moja. Oczywiście tego nie zrobił. Po rozwodzie nasz kontakt się urwał. Bardzo za nim tęskniłam, ale matka nie chciała o nim rozmawiać. Nie dała mi jego numeru, ani adresu. Kompletnie nic. Ona wymazała go ze swojego życia i stwierdziła, że ja też powinnam. Miała teraz Jamesa, którego ja z całego serca nienawidziłam. Nagle usłyszałam czyjeś kroki i po chwili stanął przy mnie Zayn.
-Wszystko w porządku? - spytał z troską.
-Tak, po prostu źle się poczułam - odpowiedziałam nie patrząc na niego - ale już jest dobrze. 
-To się cieszę. 
Zapadło milczenie. Zayn również oparł się o barierkę i razem patrzyliśmy w niebo. Poczułam jak dreszcze przechodzą mi po plecach. W jego obecności czułam się jakoś.. inaczej. 
-Dlaczego nie odpisałaś na moją wiadomość? - spytał przerywając ciszę. 
-Ja.. - nie wiedziałam co powiedzieć - nie mogłam ci odpisać. 
-Ale dlaczego? - nie dawał za wygraną. 
-Po prostu.. eh, sama nie wiem. Spanikowałam. Dlaczego chcesz to wiedzieć? 
-Bo przez ponad tydzień, całymi dniami siedziałem na My Voice czekając na twoją odpowiedź. I miałem tą cholerną nadzieję, że w końcu nadejdzie. A tu nic.
-Naprawdę? 
I w tym momencie popełniłam wielki błąd. Popatrzyłam na niego i nasze spojrzenia się spotkały. Zatonęłam w jego głębokich, ciemnych oczach. Po chwili się otrząsnęłam i umknęłam spojrzeniem w bok. Poczułam jak się rumienię.
-Tak, naprawdę. - odpowiedział - i gdyby nie chłopaki, nie poszedłbym na wczorajszy koncert. I nie spotkałbym ciebie. I z pewnością do tej pory czekałbym na odpowiedź, która pewnie by nie nadeszła..
-Zayn, ja.. przepraszam.. nie wiedziałam, że to dla ciebie takie ważne.. 
-Teraz już wiesz.. Po prostu gdy usłyszałem twój głos, coś we mnie pękło.. nie umiem tego wytłumaczyć.. ale wiem jedno. Naprawdę bardzo chcę cię poznać. Pozwolisz mi na to? 
-Cóż.. - zawahałam się - chyba tak. Ale teraz wracajmy już do reszty. 
Odpowiedział mi skinieniem głowy i wróciliśmy do salonu. Wszyscy nadal świetnie się bawili. Wypiłam puszkę piwa, potem kolejną i impreza naprawdę się rozkręciła. 
-Hej, mam pomysł! - krzyknął Harry - gramy w butelkę!
Wszyscy na to przystali i usiedliśmy w kółku na podłodze. Na początku pytania i wyzwania były całkiem proste. Wręcz banalne. Z czasem jednak stawały się coraz gorsze. Alkohol szumiał mi w głowie. Butelką kręcił Harry i wypadło na mnie. Spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem.
-Wyzwanie - powiedziałam i wystawiłam mu język.
-Pocałuj Zayn'a. 
Wszyscy zrobili głośne "uuu" a ja poczułam, że się rumienię. Alkohol jednak zrobił swoje. W końcu to była tylko gra. Wstałam i podeszłam do Zayn'a. On również wstał i teraz patrzyliśmy sobie prosto w oczy. 
-Nie zrobisz tego - usłyszałam głos Hazzy.
-No to patrz.
Zbliżyłam swoje usta do jego i po chwili poczułam na wargach jego ciepły oddech. W końcu nasze usta złączyły się w długim, słodkim pocałunku. Poczułam jak po plecach przechodzą mi dreszcze a moim brzuchu lata stado motyli. W końcu się od siebie odsunęliśmy i wróciliśmy na swoje miejsca. Nadal czułam smak jego ust. Gra powoli dobiegała końca. Wszyscy byli kompletnie pijani. No, prawie wszyscy. Liam jako jedyny był całkiem trzeźwy, bo nie uznawał alkoholu. Zegar wybijał godzinę 3:00. Shannon postanowiła iść do domu, mimo nalegań Harry'ego żeby została. Liam zaproponował, że ją odwiezie i po chwili zniknęli za drzwiami. 
-Gdzie jest mój kot?! - krzyknął Louis.
-Przecież ty nie masz kota - odpowiedział mu Niall.
-Jak to nie mam?! Oskar? Oskar?! - zaczął chodzić po całym domu - no gdzie jesteś ty podła kreaturo?! Oskar! 
-Boo Bear! - krzyknął Harry - ty nie masz kota! Ty masz mnie!
Po chwili Louis wyłonił się z kuchni, trzymając w rękach chleb.
-Patrz, znalazłem go! Siedział cwaniak w szafce w kuchni. 
-Jebłam - powiedziałam i usiadłam na ziemi kiwając się do przodu i do tyłu - kiedyś byłam normalnym dzieckiem..
-Wcale nieprawda! - krzyknął Hazza - ty nie byłaś dzieckiem!
-Nie? Jak to nie?
-Ty byłaś.. hmm..
-Listonoszem! - krzyknął Zayn.
-Pat i kot, kot i Pat - zanucił Niall.
-Nie ogarniam was. Poddaję się.
-A właśnie! Zapraszam was na mój ślub! - powiedział Louis.
-Ślub? Jaki ślub? Z kim? - spytałam go.
-Tego jeszcze nie wiem. 
-Moja mama lubi pierogi! - krzyknął nagle Niall - a skoro o tym mowa.. jestem głodny. Mamy pierogi? 
-Przykro mi Niall, nie mamy. Ale możemy je zrobić! - powiedział Zayn.
-Zayn, jesteś genialny! Kierunek: kuchnia!
W tym momencie do domu wrócił Liam i spojrzał na nas jak na idiotów, ale nic nie powiedział. Poszliśmy do kuchni i wyciągnęliśmy różne rzeczy. Z robienia pierogów oczywiście nic nie wyszło. Zaczęła się za to bitwa na mąkę. Już po chwili byliśmy cali biali i ganialiśmy po domu udając duchy. W końcu wróciliśmy do salonu i  Liam włączył "Oszukać Przeznaczenie 5". Byłam tak zmęczona, że sama nie wiedziałam, kiedy zasnęłam. 

Następnego dnia obudziłam się z głową na kolanach Zayn'a. Próbowałam wstać, ale poczułam ostry ból w skroniach i zrezygnowałam. Wszyscy jeszcze spali. Spojrzałam na zegar wiszący naprzeciwko i natychmiast zerwałam się na nogi. Była 15:00. Zignorowałam ból głowy i poszłam do łazienki. Kiedy stanęłam przed lustrem o mało nie krzyknęłam z przerażenia. Włosy sterczały mi we wszystkich kierunkach, miałam worki pod oczami, rozmazany makijaż a na dodatek byłam cała biała. Wyglądałam jak upiór z opery. Wzięłam szybki prysznic i doprowadziłam się do porządku. Wyciągnęłam z torebki kosmetyki i w końcu wyglądałam jak człowiek. Wyszłam z łazienki i wróciłam do salonu. Wszyscy nadal spali, więc poszłam do kuchni, żeby przygotować śniadanie/obiad. No, przynajmniej chciałam, bo kuchnia była w opłakanym stanie. Wszędzie walały się garnki, krzesła były poprzewracane i wszędzie leżała mąka. Zrobiłam szybki porządek, bo i tak nie miałam nic innego do roboty i zabrałam się za robienie gofrów z dżemem i bitą śmietaną. Kiedy skończyłam wzięłam drewnianą łyżkę i garnek i wróciłam do salonu, żeby obudzić resztę. Zrobiłam wielki hałas krzycząc "pobudka!!" i to podziałało. Wszyscy obudzili się jak na komendę.
-Hej, o co chodzi? - spytał Harry trzymając się za głowę - pali się czy co?
-Nie, ale zrobiłam wam śniadanie palanty i nie chcę, żeby się zmarnowało.
-Jedzenie?! - krzyknął Niall i natychmiast wstał z podłogi - trzeba było tak od razu!
I już go nie było. Zniknął za drzwiami kuchni. Reszta też się tam powlokła i zaczęliśmy jeść wspominając imprezę. A przynajmniej to, co jeszcze pamiętaliśmy.
-Ej, ale chyba nie byłem aż taki pijany co? - spytał Niall.
-Stary, biegałeś po całym domu krzycząc "Bieber mnie zgwałcił!" - odpowiedział mu Liam.
-Ups..
-Haha - zaśmiał się Zayn - no proszę.
-A ty nie lepszy! Wlazłeś do szafy i krzyczałeś "Odkryłem Narnię!". A potem nie chciałeś stamtąd wyjść.
-To ja nie chcę wiedzieć, co robiłem - stwierdził Louis.
-Uparłeś się, że masz kota i zacząłeś go szukać. Wróciłeś z chlebem i stwierdziłeś, że to Oskar.
-Chryste.. Więcej nie piję.
-Uważaj bo ci uwierzę Tomlinson - wystawiłam mu język. 
-Bardzo śmieszne.. ej, jak ty w ogóle masz na nazwisko? 
Wszyscy spojrzeli w moim kierunku.
-Reynolds - odpowiedziałam spokojnie - Abbie Reynolds.
-W takim razie bardzo śmieszne Reynolds.
-Bardzo oryginalne.
-No to baa.
Zaczęliśmy się śmiać i gadaliśmy jeszcze dłuższą chwilę. Po śniadaniu razem z Brit pozmywałyśmy naczynia, a chłopaki zajęli się porządkowaniem salonu i reszty domu. Zajęło nam to sporo czasu. Wyjęłam z torby telefon i skrzywiłam się. 5 połączeń od mamy. Napisałam jej szybkiego sms'a, że wrócę wieczorem i schowałam telefon do kieszeni. W końcu dom wyglądał całkiem w porządku i wszyscy usiedliśmy w salonie. Niall przyniósł gitarę i zaczął coś brzdąkać.
-Hej Abbie, może nam coś zaśpiewasz? - zwrócił się do mnie Zayn.
-Bardzo dobry pomysł - poparła go Brit, za co miałam ochotę ją zamordować - i tak miałyśmy dzisiaj dodać nowy filmik na My Voice. Więc nagrajmy go teraz. 
-No nie wiem.. - wahałam się.
-No nie daj się prosić - powiedział Harry.
-Okay, w porządku.
-To ja idę po kamerę! - powiedziała Brit i wybiegła z salonu.
Wróciła po chwili z kamerą w ręce.
-Wzięłaś ją ze sobą? 
-Jasne, że tak. Są na niej wszystkie nasze filmiki. Nie mogłam pozwolić, żeby dostały się w ręce Sam.
-Kto to Sam? - spytał Niall.
-Moja młodsza siostra - odpowiedziała mu - no, dosyć gadania, więcej śpiewania!
-A jaką piosenkę mamy w planach? - spytałam.
-"Hallelujah" Rufus Wainwright - odpowiedziała mi - chyba umiesz ją zagrać?
-Jasne, że umiem.
-To do roboty!
Usiadłam wygodnie na krześle i Niall podał mi swoją gitarę. Britney dała mi znak, że mogę zaczynać, więc to zrobiłam. Uderzałam lekko o struny gitary i zaczęłam śpiewać. Na początku trochę się denerwowałam, ale po chwili zapomniałam o całym świecie i zagłębiłam się w muzyce. Liczyła się tylko ona. Kiedy skończyłam, Britney wyłączyła kamerę i wszyscy zaczęli bić mi brawo. Zarumieniłam się lekko i oddałam gitarę Horanowi. 
-Jesteś niesamowita - powiedział Liam.
-Dziękuję.
Spojrzałam na zegar. Była już 18:30 i musiałam zbierać się do domu. Widziałam, że Brit chętnie by jeszcze została, więc postanowiłam iść sama.
-Muszę już iść - powiedziałam i wstałam - Brit, ty możesz jeszcze zostać jak chcesz. Ale ja naprawdę muszę wracać. 
-Pójdziesz sama? - spytała żeby się upewnić.
-Nie musi iść sama - powiedział Zayn i też wstał - odprowadzę ją. 
Uśmiechnęłam się do niego i pożegnałam się ze wszystkimi. Wyszliśmy z domu i od razu poczułam powiew wiatru na twarzy. Przez całą drogę rozmawialiśmy i się śmialiśmy wspominając różne momenty naszego życia. Zarówno dla niego jak i dla mnie śpiew był czymś naprawdę ważnym. Sporo rzeczy nas łączyło. Nawet nie zauważyłam kiedy doszliśmy pod mój dom.
-To tutaj - powiedziałam i zatrzymałam się - dziękuję, że mnie odprowadziłeś.
-Drobiazg - uśmiechnął się do mnie - słuchaj, mam propozycję.
-Tak?
-Może chciałabyś gdzieś ze mną pójść? 
-W sensie, że na randkę?
-Tak, no właśnie. Moglibyśmy iść do kina, albo na jakiś spacer, czy coś. Jeżeli oczywiście masz ochotę.
-Jasne, czemu nie - uśmiechnęłam się.
-Świetnie. To wpadnę po ciebie w piątek koło 18:00, pasuje ci?
-Idealnie. Do zobaczenia.
-Tak, do zobaczenia.
Pomachałam mu i poszłam do domu. W holu od razu napadła na mnie mama i wypytywała się gdzie byłam i co robiłam. Odpowiedziałam jej tylko, że impreza się przeciągnęła i straciłam rachubę czasu. Jak najszybciej poszłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Nie chciałam żeby ktokolwiek mi przeszkadzał. Musiałam w samotności przemyśleć całą masę spraw. A zwłaszcza sprawę z Zayn'em..

________________________
No i jest next :) 
Naszła mnie wena, więc musiałam napisać ;) 
A odwiedziła mnie, kiedy słuchałam piosenki "Torn" w wykonaniu 1D :) ehh.. :) 
Jak myślicie, co będzie dalej? PISZCIE! :)
Czekam na wasze opinie w komentarzach .! xx
I nie zapomnijcie o swoich twitterach ; )

Naprawiłam swój błąd! Konta ANONIMOWE również mogą komentować : ) 
Pozdrawiaaaaam xx
I czekam na jak najliczniejsze komentarze ;d Love you all  xx

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Four ♥

Wsłuchiwałem się w jej głos jak zahipnotyzowany. To była ona. Naprawdę ona! Patrzyłem na scenę i nie odrywałem od niej wzroku. 
-Zayn? Zayn! - usłyszałem głos Harry'ego i mimowolnie odwróciłem się w jego kierunku.
-Co? 
-Czy ty słyszysz to, co ja? Czyżby to..
-Tak - przerwałem mu - to ona. 
Piosenka dobiegła końca i dziewczyna stanęła na środku sceny szeroko się uśmiechając. 
-Cześć wszystkim! - powiedziała do mikrofonu - jak się bawicie?
Odpowiedział jej aplauz i głośne krzyki.
-W takim razie świetnie! - kontynuowała - jestem tu dziś w zastępstwie za Jane Hamilton, której niestety nie mogło być dzisiaj z nami. Życzę wam udanego wieczoru! 
Zaczęła się kolejna piosenka, tym razem bardziej skoczna i rytmiczna. Za wszelką cenę musiałem dostać się bliżej sceny, co okazało się niezwykle trudne. Na każdym kroku spotykałem fanki, które torowały mi drogę. Z pomocą przyszedł mi Niall i Hazza.. W końcu udało mi się stanąć pod samą sceną. Ale to wciąż było za mało. Koncert powoli dobiegał końca, a nieznajoma nawet na mnie nie spojrzała. Musiałem coś wykombinować.

[ABIGAIL]

 Nie było tak źle, jak myślałam. Wszystkie piosenki zaśpiewałam najlepiej, jak umiałam i chyba wszystko się udało. Przez cały czas zerkałam na Britney, a ona wystawiała do góry oba kciuki. W końcu koncert dobiegł końca. Razem z chłopakami ukłoniliśmy się i z wielkimi uśmiechami na twarzach zeszliśmy ze sceny. Dopiero za kulisami zaczęliśmy wiwatować. Od razu wpadłam w objęcia Brit, a zaraz potem Dustin wziął mnie na ręce i zaczął okręcać dookoła własnej osi. To był zdecydowanie jeden z najlepszych dni w moim życiu. 
-Abbie, muszę ci coś powiedzieć - powiedziała Britney i lekko oddaliłyśmy się od pozostałych. 
-O co chodzi? - spytałam podejrzliwie.
-Oni tu są! - pisnęła podekscytowana.
-Oni? Czyli kto?
-Jak to kto?! One Direction! Cała piątka! Widziałam ich! Stali z tyłu, a Zayn podszedł pod samą scenę!
Zamurowało mnie. Kompletnie nie wiedziałam, co powiedzieć. Popatrzyłam na przyjaciółkę szeroko otwartymi oczami. Jak mogłam ich nie zauważyć?! Wiedziałam jak wyglądali. Britney miała całą ścianę ich plakatów. A mimo to ich przeoczyłam. Nagle poczułam jak Brit mocno ściska mnie za rękę i w kółko powtarza "O mój Boże!" Odwróciłam się w kierunku, w którym patrzyła i stanęłam oko w oko z wysokim brunetem. Na chwilę przestałam oddychać. 
-Cześć - powiedział niepewnie i lekko się uśmiechnął - chciałem pogratulować ci świetnego występu. Masz niesamowity głos.
-Ja.. dziękuję - wyjąkałam. 
-To ty! - krzyknęła Britney - to naprawdę ty! O mój Boże! 
Zayn spojrzał na nią i się zaśmiał. 
-We własnej osobie. Rozumiem, że jesteś fanką? - zwrócił się do niej. 
-Nawet nie wiesz jak wielką! Nie wierzę, że tak po prostu tu stoisz i ze mną rozmawiasz. To chyba cud..
-Skoro tak uważasz.
-Podpiszesz mi się na bluzce? I zrobisz sobie ze mną zdjęcie? Proszę.. ? 
-Jasne, nie ma sprawy.
Britney wyciągnęła z torebki czarny marker i podała mu go. 
-Jak masz na imię?
-Britney.
-Bardzo ładne imię. 
Zaśmiała się i odwróciła się do niego tyłem, a on szybko napisał jej coś na bluzce. Zrobiłam im kilka zdjęć i Brit wyglądała na bardzo zadowoloną. 
-A ty? Jak masz na imię? - zwrócił się do mnie - chyba, że mam na ciebie mówić "bezimienna"/
Rozpoznał mnie. Wiedział kim jestem. To koniec. 
-Abbie.. - powiedziałam ostrożnie, bo jeszcze nie do końca mu ufałam.
-Świetnie - uśmiechnął się pokazując rząd swoich białych zębów. 
-Ale nie możesz tego nikomu powiedzieć! Nie możesz wygadać kim jestem! Może tylko ty mnie rozpoznałeś.. może nikt inny nie wie.. - słowa same zaczęły płynąć mi z ust. 
-Spokojnie. Jeżeli nie chcesz, to nikt się o tym nie dowie. Obiecuję. 
-Dzięki - odetchnęłam z ulgą. 
-Ej, mam pomysł! Jutro robimy z chłopakami małą domówkę. Może chciałybyście wpaść?
-Naprawdę? - spytała Brit z niedowierzaniem. 
-Jasne, będzie fajnie. 
Jedno spojrzenie na przyjaciółkę wystarczyło żebym wiedziała jaką podjąć decyzję. 
-W porządku - zgodziłam się. 
-To świetnie! - podał mi małą białą karteczkę z adresem i numerem telefonu - bądźcie o 19:00. Do zobaczenia!
Po tych słowach ostatni raz się uśmiechnął, odwrócił się i odszedł. Gdy tylko zniknął z pola widzenia Britney zaczęła zachowywać się jak wariatka. Skakała, piszczała i rzucała się na wszystkich. Kiedy w końcu się uspokoiła, podeszła do mnie i przytuliła mnie ze łzami w oczach. 
-Dziękuję - szepnęła mi do ucha.
-Mi? Ale za co? - zdziwiłam się.
-Bo dzięki tobie spełniło się moje największe marzenie.
-Ale ja przecież nic nie zrobiłam! To nie moja zasługa! 
-Daj spokój Abbie. Możesz to sobie wmawiać, ale ja wiem swoje.
-Nie wiem o co ci chodzi. 
-Doskonale wiesz. Nie lubisz ich, a mimo to postanowiłaś iść do nich na imprezę. To chyba coś znaczy, prawda? 
-Nie lubię ich muzyki, ale to nie znaczy, że nie lubię ich. Zresztą ja przecież ich nie znam! Więc nie będę ich oceniać. 
-I tak cię kocham. 
-Tak, wiem. I ja ciebie też siostrzyczko .
Zrobiło się naprawdę bardzo późno i nadszedł czas, by wracać do domu. Wsiadłyśmy do samochodu Dustina i wyjechaliśmy z parku. Po drodze wysadziliśmy Britney i w końcu zostałam z bratem sama.
-Dziękuję - powiedział nie odrywając wzroku od drogi - byłaś naprawdę fantastyczna.
-Daj spokój, to nic takiego.
-To ty daj spokój. Uratowałaś nasz zespół. Mam u ciebie wielki dług wdzięczności.
-W takim razie nie ma sprawy. Zapamiętam to sobie. 
Dojechaliśmy pod dom. Dustin zaparkował samochód a ja weszłam do środka. Na widok Jamesa od razu się skrzywiłam. 
-I jak koncert? - spytał z udawanym zaciekawieniem. 
-Nie twój pieprzony interes - warknęłam i poszłam do kuchni. 
Nalałam sobie szklankę soku bananowego i wypiłam ją duszkiem. Wstawiłam szklankę do zmywarki i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w piżamę i od razu położyłam się spać .

* * *

Następnego dnia obudził mnie hałas dochodzący z pokoju Hayley. Wściekła wstałam z łóżka i poszłam do niej. Weszłam do pokoju bez pytania i stanęłam w drzwiach. Hayley była w trakcie ćwiczeń. 
-Co ty do cholery robisz? - warknęłam. 
-Ćwiczę, jak widzisz.
-O 5:00 rano? W wakacje? Niektórzy chcieliby jeszcze pospać, księżniczko! 
-Och, wybacz - powiedziała z ironią - to wszystko?
-Ścisz tą pieprzoną muzykę!
-Czekaj, niech się zastanowię.. Nie. A teraz wynocha z mojego pokoju!
Wypchnęła mnie za drzwi i zamknęła je na klucz. Krzyknęłam z wściekłością i wróciłam do siebie. Próbowałam zasnąć, ale mi się nie udało. Wstałam więc z łóżka i poszłam do swojej garderoby, żeby poszukać czegoś na wieczór. Zajęło mi to ponad 2 godziny. Nie miałam co robić, więc przebrałam się w bikini, wzięłam swoją ulubioną książkę i poszłam do ogrodu żeby się poopalać. Położyłam się na wygodnym leżaku i zaczęłam czytać. Zanim się obejrzałam, było już późne popołudnie. Wróciłam do domu, zjadłam obiad i poszłam do swojej łazienki żeby wziąć prysznic. Impreza zbliżała się wielkimi krokami. Uczesałam się, umalowałam i przebrałam się w TO. Gotowa zeszłam na dół i czekałam na Britney. W międzyczasie przyszła do mnie mama. 
-Wybierasz się gdzieś? - spytała. 
-Tak, idziemy z Brit na imprezę do.. znajomych. 
-Nie wyraziłam na to zgody.
-I co z tego? Nie potrzebuję twojego zezwolenia. Jak zapewne zauważyłaś, nie jestem już dzieckiem. I nie muszę słuchać twoich rozkazów. 
-Dobrze, ale weźmiesz ze sobą Hayley.
-Co? Nie ma mowy! - krzyknęłam - ja mam swoje życie! I na pewni nigdzie nie pójdę z tą wiedźmą!
-Abigail, grzeczniej. 
-Nie będę się inaczej o niej wyrażać - syknęłam - ja jej tu nie chciałam. Ona mnie nie obchodzi. 
W tym momencie rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi, wiec bez słowa wyszłam z domu. Przywitałam się z Brit, która ubrana była w TO i poszłyśmy pod wskazany adres. Britney była tak podekscytowana, że przez całą drogę gadała tylko o nich. W końcu dotarłyśmy na miejsce. Stanęłyśmy pod ogromnym domem i przez chwilę mu się przyglądałyśmy. W końcu podeszłyśmy bliżej i zapukałyśmy do drzwi..

__________________
Heejjooo ;D To znowu ja ;D
Przepraszam, że tak długo nie było, ale miałam malutkie problemy z komputerem.. ; / 
Ciesze się, że tu zaglądacie i czytacie moje "wypociny" : ) 
Czekam na wasze komentarze z niecierpliwością .!
Love xx